Algieria – największy kraj Afryki

Algieria - Algier

Algieria – największy kraj Afryki

Algieria to obecnie największy kraj Afryki. W części północnej można odnaleźć zabytki z czasów imperium rzymskiego, a w południowej dominuje Sahara. Kraj ten dopiero czeka na odkrycie przez turystów.

Zaraz po przekroczeniu granicy z Tunezją krajobraz staje się nieco inny. Z półpustynnego i nieużytkowanego zamienia się w pola uprawne urozmaicane niewielkimi lasami – zarówno liściastymi jak i sosnowymi. Zmienia się jeszcze jedno, dostajemy eskortę, która będzie towarzyszyła nam dosłownie na każdym kroku. Eskortę stanowi z reguły żandarmeria, ale zdarzyło się, że podczas przejazdu przez otwarty, płaski teren jechał z nami samochód opancerzony, a w innym miejscu eskortowało nas w sumie 6 pojazdów. Być może miało to jakiś głęboko uzasadniony powód, ale podczas wycieczki czuliśmy się bardzo bezpiecznie. W ogóle Algierczycy są przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców, zawsze uśmiechnięci i pomocni. Obecnie kraj ten jest bardziej bezpieczny w porównaniu do innych, przez które przetoczyła się „arabska wiosna”, także Tunezji.

Po rewolucji, z jednej strony na pewno więcej jest wolności, ale z drugiej strony warunki ekonomiczne pogorszyły się. Turyści już nie tak chętnie przyjeżdżają do krajów północnej Afryki, a przecież pieniążki z turystyki stanowiły poważną część dochodów społeczeństwa. Cała ta zawierucha ominęła na szczęście Algierię. W miejscowościach położonych przy granicy z Tunezją na stacjach benzynowych ustawiały się gigantyczne kolejki – Tunezyjczycy masowo wykupywali benzynę, gdyż w Algierii jest znacznie tańsza i w ogóle jest. Im głębiej się wjeżdża w Algierię tym kraj jest schludniejszy. Najlepszym przykładem jest przygraniczne miasto Tebessa wprost „uginające się” od śmieci na ulicach.

Podczas tego tygodniowego pobytu odniosłem wrażenie, że poziom życia Algierczyków jest zbliżony do tego w Tunezji. Za obiad w restauracji (co prawda mocno podrzędnej) płaciłem za 3 osoby 20 zł. Wybór może nie był zbyt oszałamiający, ale zupa z oliwkami, pikantne kiełbaski i szaszłyki były smaczne. Same restauracje dosyć ubogie w wystrój, no i na zbyt higieniczne nie wyglądały. Widziałem, że niektóre panie z naszej wycieczki w ogóle nie jadły obiadu, i siedziały na krzesełkach, tak aby niczego przypadkiem nie dotknąć. Ale żadnych dolegliwości żołądkowych nie nabawiłem się. Oczywiście są i lepsze lokale, też w stylu fast food, gdzie podaje się bardzo dobre shawarmy.

Hotele, w których nocowaliśmy można określić jako „typowo arabskie”. Jeżeli ktoś był na wycieczce objazdowej w tym regionie świata to wie czego może się spodziewać. Raz jest gorzej, a raz nieco lepiej, no ale przecież tam się śpi tylko jedną noc, więc nie ma się czym aż tak bardzo przejmować. Pewien problem może stanowić pogoda. W pierwszej połowie lipca 2012 w okolicach Biskry trafiliśmy na bardzo upalne dni. Już po przyjeździe do Polski sprawdziłem w Internecie, że wówczas temperatura wynosiła + 46,6C – to mój rekord. Jednak przy niskiej wilgotności i słabym wietrze było to zupełnie do zniesienia. Natomiast na północy kraju w Algierze temperatura oscylowała wokół 30C – więc było bardzo przyjemnie; w innym miejscu trafiliśmy na burzę i spadło nawet kilka kropel deszczu.

Samo zwiedzanie Algierii – można powiedzieć, odbywa się w komfortowych warunkach, nie trzeba się nigdzie przeciskać, szukać widoczków do fotek bez ludzi – tu nie ma turystów. No, raz bodajże w miejscu Timgad pojawiała się mała grupa Algierczyków, i na tym koniec. Podczas tygodnia jeden raz spotkaliśmy Polaka – księdza w Bazylice Notre Dame d’Afrique w Algierze. Ten brak ruchu turystycznego skutkuje też trudnościami w znalezieniu jakichkolwiek pamiątek – a przecież tak wiele osób lubi powiesić coś na ścianie. Natomiast w Annabie kupiłem jedno z lepszych win jakie piłem w życiu i to za bardzo przystępną cenę (kiedyś Algieria była pod rządami Francji, więc może to wino to pokłosie tego faktu).


Nie opisuję miejsc, które zwiedzaliśmy, choć na załączonych zdjęciach są krótkie podpisy. Zrealizowaliśmy cały plan wycieczki oferowanej przez biuro Rainbow Tours zatytułowany Róża Pustyni (jeżeli ktoś chce sprawdzić odwiedzane miejsca – plan wycieczki jest w Internecie), choć z drobnymi problemami, ale to nie wpłynęło na ogólny pozytywny odbiór wyjazdu do tego mało znanego kraju.

Podsumowanie:

Ciekawy kraj, bezpieczny i życzliwy obcokrajowcom. Nawet w przypadku zorganizowanych wycieczek pozwala na swobodne zwiedzanie, bez przeciskania się przez tłumy, jak to bywa w innych miejscach w Afryce północnej.

Artur Goławski



 

10.03.2014 | admin