Egipt, Izrael – Na półwyspie Synaj

rybka

Egipt, Izrael – Na półwyspie Synaj

Pobyt w Sharm el Sheikh z wycieczkami fakultatywnymi m.in do Jerozolimy. Otrzymałem telefon z Alfa Star z informacją, że godzina odlotu do Skarm El Sheikh została zmieniona. Zamiast o godzinie 22.45 odlatujemy o szesnastej po południu. Odprawa przebiega bez problemów, ale na 10 minut przed planowanym odlotem z głośników słychać komunikat: „Samolot linii Air Memphis do Sharm El Sheikh jest opóźniony. Następne informacje za pół godziny”. Wobec tego kupuję w lotniskowym sklepiku puszkę specjala za 7 zł i gasząc pragnienie uspokajam zarazem nerwy.

Godzinę później wzbijamy się w powietrze. Pogoda jest wspaniała, ale nie mam miejsca przy oknie, więc nie mogę podziwiać krajobrazu ani robić zdjęć. Rozglądam się wśród pasażerów – przeważają ludzie młodzi, w większości Polacy. Podczas lotu stewardzi dwukrotnie podają napoje: kawę, pepsi, sok pomarańczowy i tp. Gdzieś w okolicy Morza Śródziemnego pojawiają się niewielkie, lecz dość długo trwające turbulencje. W Sharm El Sheikh lądujemy po czterech godzinach i piętnastu minutach lotu. Po wyjściu z samolotu, mimo wieczorowej pory, w twarz uderza gorące powietrze. Termometr wskazuje 28 stopni Celsjusza.

Do hotelu Amar Sina w dzielnicy Hadaba docieramy przed godziną dwudziestą trzecią. W recepcji zostawiamy paszporty, a w zamian otrzymujemy klucz do pokoju nr 255. Hotelowy boy ochoczo chwyta nasze walizki i pędzi z nimi po schodach na piętro. W pokoju daję mu dolara za fatygę, ale okazuje się, że to za mało. Chłopak domaga się dwóch dolarów, a na dodatek chce je otrzymać w nowych banknotach (te, które mu dawałem były trochę podniszczone). Na szczęście mamy ze sobą większy zapas jednodolarówek.

Rozglądam się po pokoju. Jest dość obszerny, z wyodrębnioną wnęką sypialnianą, w której znajduje się na betonowym podwyższeniu materac mogący pomieścić spokojnie trzy osoby. Na wprost łóżka znajduje się stół z telewizorem (polski kanał Tele 5), a pod nim mała lodówka pełna soków i piwa (dodatkowo płatne). Obok mini salonik z kanapą, stolikiem i fotelami. W przedpokoju wbudowana szafa, no i oczywiście łazienka. Sufity w kształcie kopuł wypełnionych cegłami, we wnętrzu łuki, kolumny i wnęki. Klimatyzacja działa nieco hałaśliwie, ale skutecznie.

Nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze rozpakować, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Ku naszemu zaskoczeniu obsługa hotelowa przyniosła nam do pokoju kolację. Prawdę mówiąc, nie spodziewaliśmy się tego, ponieważ nasz planowy przyjazd wypadał dopiero nad ranem.

W czwartek rano zeszliśmy na śniadanie do restauracji. Obowiązuje tu szwedzki stół, więc praktycznie można jeść wszystko, co się na nim znajduje. Sęk w tym, że żołądek ma ograniczoną pojemność i nie można go do woli rozciągać. Wobec tego ograniczyłem się do kilku bułek z serem żółtym oraz białym, paru plasterków ogórków oraz kilku ćwiartek pomidora. Zapiłem to sokiem z karkade, a na pozostałe smakołyki typu omlet, jajecznica, naleśniki, miód, płatki kukurydziane i liczne odmiany ciast popatrzyłem tylko tęsknym wzrokiem.

Po śniadaniu wyszliśmy na basen. Woda cieplutka, ale niezbyt głęboka (najgłębsze miejsce ma 1,80 m). Wokół basenu znajdują się leżaki. Pracownik hotelowy natychmiast podbiega do nowo przybyłych gości i oferuje przyniesienie ręczników kąpielowych. Są one teoretycznie bezpłatne, ale wyczekująca postawa czyściciela basenu wyraźnie wskazuje na potrzebę uiszczenia bakszyszu. Trochę pływam, trochę wyleguję się na słońcu, a na końcu gram wraz z grupą młodych ludzi z Krakowa w siatkówkę wodną. Przy tym ostatnim zajęciu trochę za mocno spiekły mi się plecy, nieprzyzwyczajone do tak ostrego słońca.

O trzynastej spotykamy się w recepcji z rezydentem Alfa Star. Jest nim dość dobrze mówiący po polsku Mahmoud Adel. Udziela nam on podstawowych informacji o hotelu, komunikacji miejskiej oraz o wycieczkach fakultatywnych. Szczególnie mile zaskakują mnie ceny tych ostatnich, które w porównaniu z wcześniejszą ofertą podaną w informatorze biura Alfa Star, okazują się być znacznie niższe. Przykładowo wycieczka do Jerozolimy, pierwotnie wyceniona na 138 dolarów, kosztuje teraz tylko 110. Jest też dodatkowa promocja za 120 $, w ramach której oprócz wyjazdu do Jerozolimy, oferowane jest zwiedzanie Sharm El Sheikh (normalnie 35), delfinarium (normalnie 25) oraz przejazd i wstęp do dyskoteki Hard Rock. Wybieramy oczywiście tę opcję, co pozwala nam zaoszczędzić sporo zielonych. Znacznie później dowiadujemy się, że działające niedaleko stąd biuro Wielkopolska organizuje jeszcze tańsze wycieczki, np. do Jerozolimy za 80$.

Sharm El Sheikh jest prawdziwym kombinatem turystycznym. Znajduje się tutaj około pięćset hoteli i ciągle powstają nowe. Na miejscowym lotnisku co rusz lądują samoloty przywożące turystów z wielu zakątków świata, ze szczególnym uwzględnieniem Rosji i Polski. Wśród turystów powoli zaciera się pamięć o zamachach bombowych sprzed czterech lat i o katastrofie samolotu w 2004 roku, w której zginęło 148 osób.

Po południu wymieniam w recepcji 20 dolarów na 100 miejscowych funtów i zaglądam do sąsiadującego z hotelem super marketu. Litr mleka kosztuje tutaj 10 funtów egipskich, mydło Palmolive 5, a dwulitrowa butelka coli 12.

Strony: 1 2 3

1.10.2013 | admin