Galicja (północno-zachodnia Hiszpania) przez Barcelonę

Hiszpania - Barcelona Camp Nou - int. polskieradio.pl

Galicja (północno-zachodnia Hiszpania) przez Barcelonę 

Galicja położona w północno-zachodniej Hiszpanii jest znakomita, jeśli nie odpowiadają Tobie upalne, pełne turystów plaże na południu półwyspu Iberyjskiego,  a  bardzo lubisz morski klimat. Piękne skaliste wybrzeża owite mgłą mają niesamowity mistyczny klimat. Prowincja ta jest bardzo niezależna i ma swoją odrębną kulturę jak i język, który jest bardzo podobny do portugalskiego.  Na co dzień można się łatwo porozumieć po hiszpańsku, jednakże angielski jest bardzo rzadko używany.  Ludzie są bardzo mili, więc nawet jeśli mówisz tylko po polsku, dasz sobie radę, bo każdy z chęcią pomoże.

A teraz trochę historii. Galicja była włączona do Cesarstwa Rzymskiego od 19 roku p. n. e. do 410 r. n.e. Później rządził tu lud germański aż do najazdu Arabów w 710 roku. Już w 740 roku Galicja została włączona do chrześcijańskiego królestwa Asturii.  Ślady tych wydarzeń historycznych można znaleźć w wielu miejscach, ale w tym artykule chciałabym przybliżyć te, które zrobiły na mnie największe wrażenie, gdy spędzałam tam wakacje w czerwcu 2012 roku.


Zacznijmy od wyjazdu z Polski. Są dwie ciekawe możliwości: samolot do Madrytu i dalej pociąg, lub samolot do Barcelony i kolejny przelot do Santiago de Compostela. Ja wybrałam tą drugą, ponieważ lata minęły jak byłam w Barcelonie. Bardzo tanie bilety można znaleźć na stronie RyanAir. Zarezerwowałam przeloty w taki sposób, aby zostać cały dzień w Barcelonie i z samego rana następnego dnia wyruszyć w dalszą podróż.

Przyleciałam z Poznania około południa. Zarezerwowałam miejsce w hostelu bardzo blisko (ok. 3 km) od lotniska El Prat. Nazywa się Centre Esplai a łóżko mamy już w cenie od 80zł za nockę ze śniadankiem lub suchym prowiantem, a także dostępem do krytego basenu i Internetu. Autobus z lotniska jeździ co pół godziny a do hostelu mamy tylko dwa przystanki. Można też szybciutko dojechać taksówką. Gdy wybierzesz autobus, wysiądź na przystanku obok komisariatu policji i wyrusz ulicą obok, potem skręć w prawo. A najlepiej weź ze sobą mapkę. Dojście nie jest dobrze oznaczone i można się trochę pogubić, a dzielnica nie wygląda zbyt ciekawie. Jednak jako drobna blondynka ledwo mówiąca po hiszpańsku dałam sobie radę.

Hostel jest super, polecam go szczególnie dla ludzi dbających o środowisko, ponieważ ma on wiele ekologicznych udoskonaleń i rozwiązań, na przykład własny ogródek, w którym rosną owoce i warzywa serwowane w restauracji. Jeden minus to taki, że to duży hostel i odgłosy bardzo roznoszą się po korytarzach przez co jest dość duży hałas.

Tak więc zaraz po przyjeździe rzuciłam wszystkie torby i wybrałam się na przystanek autobusowy  położony nieopodal, by dojechać do centrum Barcelony (około 40min). Wszystko doskonale wytłumaczyła mi po angielsku Pani w recepcji. Wysiadłam przy Plaza Espana. Bardzo lubię chodzić i zrobiłam sobie bardzo długi, całodniowy spacerek wzdłuż Gran Via (możesz też wziąć autobus) do Sagrada Familia, a potem z powrotem plażą w piękny słoneczny dzień, udało mi się poopalać- szczerze mówiąc to się spaliłam.


Po drodze znajdziesz bardzo dużo knajpek, jednak jeśli jesteś na studenckim budżecie jak ja, nieopodal Plaza Espaňa dosłownie w uliczce naprzeciwko Muzeum Narodowego (Nacional Museum), znajdziesz kafejkę z bardzo tanim spaghetti. Nie zapomnij także zwiedzić stadionu olimpijskiego tuż za muzeum. Robi naprawdę duże wrażenie. Barcelona jest niesamowita i ma wiele miejsc do zwiedzania, jednak nie jest dobra do wypoczynku. Bardzo dużo ludzi, samochodów- jak w mieście, jednak z bardzo ciekawym klimatem. Tak minął pierwszy dzień w Hiszpanii. Po przespanej nocce, już o świcie, czas na lot do spokojnego Santiago de Compostela w Galicji.

Strony: 1 2

7.01.2013 | admin