Szkocja – Wspomnienia z Edynburga

EDYNBURG 10

Szkocja – Wspomnienia z Edynburga

Otwieram oczy, jestem sama w przedziale pociągu. Jest ósma rano, początek października 2011 roku, za oknem rozciągają się malownicze szkockie wzgórza…Gęste, ciemne chmury ustępują co chwilę miejsca przebłyskom słońca…Czy ja jestem w raju? Kolejne marzenie podróżnicze staje się rzeczywistością…Witajcie w Edynburgu – mieście dla  koneserów piękna i sztuki.

Edynburg – miasto, które oczarowuje od pierwszej chwili każdego kto tu zawita. Ważny bohater pięknego melodramatu „Jeden dzień“. Stolica Szkocji. Mroczna, tajemnicza i dostojna, wymykająca się wszelkim klasyfikacjom i standardom. Miejsce pamiętające ważne historyczne wydarzenia i zwązane z wieloma ważnymi postaciami. Miasto jak z bajki. Pełno tu malowniczych uliczek i zaułków, które na  każdym kroku będą zachęcać aby się  w nich zgubić.




Mimo swoich 400 tys. mieszkańców ma bardziej charakter miasta kameralnego i cichego, niż rozpasanej i hałaśliwej europejskiej metropolii. Zachęca do długich spacerów i do fotografowania, bo miejsc, które trzeba tu uwiecznić jest mnóstwo. Miasto, które aż prosi się o to aby schować przewodnik i zwiedzać  je po swojemu. Tu wszystko łącznie z pogodą jest mroczne i zgadkowe. Ta ostatnia jakoś idealnie podkreśla klimat tego miasta. Spacerując po jesiennym Edynburgu miałam wrażenie, że lepiej nie chować parasola. Słońce i upały jakoś tu nie pasują a  dowcip, że lato w Szkocji trwa dwa dni i  bardzo łatwo je przegapić nabiera tutaj szczególnego znaczenia.

Edynburg na liście moich marzeń podróżniczych zajmował bardzo wysoką pozycję od  zawsze i byłam chyba  najszczęśliwszą osobą na ziemi, kiedy w październiku 2011 roku moje marzenie stało się rzeczywistością. Miasto ze snów zachwyca, ale i zostawia wrażenie niedosytu, bo dwa dni to stanowczo za mało aby nasycić się jego szczególnym pięknem.

Do Edynburga można dotrzeć korzystając z ofert tanich linii lotniczych. Ja wybrałam inny sposób, aczkolwiek równie ciekawy i godny polecenia. Korzystając z okazji, że jestem częstym gościem w Birmingham do stolicy Szkocji pojechałam pociągiem i skorzystałam z  promocji,  którą upolowała dla mnie  moja  dociekliwa siostra:) Przyznajcie sami, że bilet za 10 funtów w dwie strony to prawdziwa okazja. Podróż do Edynburga z Birmingham trwa kilka godzin, ale bez wątpienia jest doświadczeniem bardzo przyjemnym. Rozkoszna stanie się gdy po obowiązkowej drzemce otworzymy oczy i  ukażą nam się bajkowe, zielone wzgórza ze stadem  owiec. Lektura felietonów Romy Ligockiej „Kobieta w podróży|” tylko potęgowała moją radość z samotnego podróżowania po tym chyba jednym z najbardziej zjawiskowych zakątków świata.

Edynburg jest miastem wielu  festiwali. A jednym z najbardziej znanych jest festiwal teatralny przyciągający w sierpniu rzesze turystów z całego świata, choć mam wrażenie,  że nie brakuje ich tutaj o każdej porze roku.

Sam Edynburg  już od pierwszego kontaktu robi bardzo duże i pozytywne wrażenie. Nawet jeżeli opuszczając ciepłe, wręcz upalne jesienne Birmingham ( plus 29 stopni)

musiałam zmierzyć się z temperaturą  plus 7 stopni, deszczem  i przeszywającym wiatrem. Pozytywne wrażenie potęguje główny dworzec  kolejowy Waverley, który idealnie wpisuje  się w klimat miasta. To bez wątpienia jeden z najładniejszych dworców kolejowych na jakich się znalazłam.

 Mieszkańcy Edynburga ze swoim  bardzo silnym akcentem nie należą  do najweselszych obywateli kuli ziemskiej jakich udało mi się spotkać w czasie moich wędrówek, aczkolwiek przy bliższym poznaniu okazują się  szczerzy i kontaktowi.

 „To nic, że nie rozumiesz połowy tego co powiedziałem. Ja  siebie też nie rozumiem“. Te słowa mojego szkockiego kolegi z pubu w Birmingham jakoś dodawały mi otuchy gdy mimo dobrej w moim mniemaniu znajomości języka Szekspira musiałam dokładnie wsłuchiwać się w słowa mieszkańców.

 Edynburg nie należy do miast tanich. Znalezienie niedrogiego  i przyzwoitego zakwaterowania nie jest łatwym zadaniem.  Najdroższe  noclegi oczywiście będą czekać na tych, który zdecydują się na podróż w okresie  wakacyjnym  albo  w okresie świat Bożego Narodzenia. Dlatego z ręką na sercu mogę polecić tani a jednocześnie stylowy  pensjonat, który idealnie wpisuje się w klimat miasta i przy okazji nie zrujnuje naszej kieszeni. Za  nocleg w przytulnym pokoju jednoosobowym w pensjonacie  Edinburgh Thistle Guest House zapłaciłam  20 funtów. Ten  bardzo przyjemny  pensjonat jest oddalony od  centrum około 10 minut jazdy autobusem i bez wątpienia jest miejscem, do którego chętnie bym wróciła.

Dwa dni w Edynburgu to stanowczo za mało aby poznać to miasto, wystarczająco długo aby się w nim zakochać. Główną ulicą w mieście  jest „Mila Królewska“ będąca  ciągiem trzech  ulic.  Należy ona  do obowiązkowych  miejsc, które musi odwiedzić każdy turysta. Na jej krańcach znajdują się dwa  obiekty królewskie a mianowicie imponujący rozmachem Zamek  oraz  Pałac Holyrood. Bez problemu można spędzić na Royal Mile cały dzień i zapewniam, że nie będziemy się nudzić.  Pełno  tu  kawiarni, stylowych pubów i ważnych zabytków, z imponującą katedrą św.Giles’a.



Na Royal Mile warto zajrzeć do Muzeum Dzieciństwa i to nie tylko dlatego, że jest tam  darmowy wstęp. Założone przez mężczyznę, który podobno nie znosił dzieci oferuje fantastyczną i niezapomnianą podróż w czasy dzieciństwa. Warto sobie na to specyficzne  muzeum  zarezerwować co najmniej dwie godziny albo i dłużej. Nie tylko dla dzieci.

Strony: 1 2

6.08.2013 | admin